Jak mogą wyglądać laptopy przyszłości?

Komputery jak i wszelkie akcesoria komputerowe ulegają coraz to większej miniaturyzacji. Na podstawie dzisiejszej technologii jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jak będą wyglądały w przyszłości tak popularne na dzisiejszym rynku elektronicznym, laptopy.

Chociaż technologia HoloLens, a więc okulary pozwalające na odtworzenie interaktywnych hologramów to jednak same laptopy, jako urządzenia prawdopodobnie będą przypominać te dzisiejsze. Obecnie przyszłość laptopów wygląda realistycznej jeśli spojrzymy na laptopy 2 w 1, czyli komputerami, które w dowolnej chwili można dostosować do naszych potrzeb i w kilka sekund zmienić w wygony tablet. Rozwinięciem technologii laptopów może być możliwość ich „wiecznego podłączenia” do internetu za sprawą wbudowanej na stałe karcie SIM. Być może laptopy pójdą w kierunku telewizorów inteligentnych Samsunga lub komputer Acer Preadator, które posiadają możliwość sterowania gestami, oraz funkcję śledzenia wzroku. Chociaż zamiast czekać na takiego rodzaju potwory, już teraz mamy dostęp do interesujących rozwiązań elektronicznych.

Za komputery przyszłości możemy uznać kilka przykładowych urządzeń na obecnym rynku. Acer Switch 5 dla przykładu nie tylko posiada potężny procesor Intela siódmej generacji, ale
i działa bez wentylatora za sprawą specjalnie opracowanego chłodzenia LiquidLoop. Nikt nie zauważy nawet kiedy go włączymy.

HP Spectre x360 natomiast może poszczycić się niezwykłą konstrukcją i funkcją. Laptop ten posada 360-stopniowe zawiasy dzięki, którym możliwe jest złożenie ekrany i zamienieniu maszyny Spectre w tablet pracujący w środowisku Windows 10. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy mieć pod ręką zarówno pełnoprawnego laptopa, jak i poręczny notatnik jaki możemy wykorzystać w np. Zatłoczonych miejscach gdzie nie jesteśmy w stanie pracować z rozstawionym laptopem.

Wydaje się więc, ze w przyszłości laptopy będą posiadać wysoką wydajność, połączoną z ogromną żywotnością baterii oraz elastyczności, która pozwoli w danej chwili szybko zmienić jego kształt i rozmiar.

Roboty szansą dla sklepów i centrów handlowych

W dzisiejszych czasach większość fizycznych sklepów i centrów handlowych traci na znaczeniu. Coraz częściej wybieramy wygodne zakupy przez internet, nie musząc szukać mozolnie produktów na półkach, stojąc później przez pół godziny w kolejce. Jednak, jak się okazuje, nie są one wcale skazane na zagładę.

Dziedzina robotyki ostatnimi czasy nie tylko jest powiązana z militarnymi rozwiązaniami przy np. pracy saperów, czy w fabrykach podczas produkcji. Robotów nowej generacji może nie zobaczymy jeszcze w domach, ale ujrzymy właśnie w sklepach. Technologia ta ma ogromne znaczenie dla rozwoju handlu biorąc pod uwagę znaczy rozwój internetu.

Żeby ożywić centra handlowe, muszą one być w stanie poprawić obsługę klienta, oraz rozbudzić jego zainteresowanie. Podczas targów National Retal Federation 2017, firma Simple Robotics zaprezentowała Tally’ego. Jest to pierwszy na świecie samodzielny robot, który jest w stanie kontrolować stan półek oraz przeprowadzić analizę sklepu. Tally porusza się samodzielnie po sklepie sprawdzając jednocześnie stany półek, tak aby zgłosić ewentualne braki produktów, błędnie wystawione ceny czy po prostu przedmioty ustawione w nieodpowiednich miejscach. Dzięki temu znacznie przyśpieszamy funkcjonalność sklepu, czyniąc jego ofertę bardziej przejrzystą i zawsze aktualną – koniec z pytaniem „ile to kosztuje?”.

Innymi przykładami niech będą wykorzystane w Londynie roboty Just Eat, które przywożą posiłki na wynos bez udziału człowieka, czy Amazon Prime Air – drony, które drogą lotniczą dostarczają zamówienia nad całym Cambridge. Sklep dla majsterkowiczów Lowe’s z kolei zaopatrzył się w NAVii. Jak mówi prezes Fellow Robotics, Marco Mascorro – „Zaprojektowaliśmy robota NAVii, aby ułatwić klientom zakupy, upraszczając proces znajdowania produktów. Roboty pomagają też zarządzać magazynem i uzupełniają towary na półkach”.

Obecnie coraz więcej sklepów korzysta z robotów, a Starbucksie może nas obsłużyć robot – barista. Może wiec powoli nadchodzi czas, kiedy warto będzie wyjść z domu i zajrzeć do pobliskiego sklepu.

Realna rzeczywistość przepleciona wirtualną

Hełmy wirtualnej rzeczywistości weszły w fazę testów już dość dawno, ale nadal znajduje się w nich nowe zastosowania i eksperymentuje z ich możliwościami. Na początku ich przyszłość wiązano z np. medycyną i możliwością przeprowadzenia operacji w wirtualnym świecie przed przystąpieniem do pracy nad żywym pacjentem. Obecnie rozwój hełmów VR poszedł w stronę rozrywki a firmy prześcigają się w nowych rozwiązaniach produkując między innymi specjalne kontrolery ruchowe.

Natomiast dzięki badaniom firmy Disney Reserch być może za kilka lat spotkamy się ze sportowcami noszącymi hełmy podczas gry. Ich pomysł przeplata prawdziwy obiekt z wirtualną rzeczywistością. W eksperymencie przeprowadzonym przez firmę użyto zwykłej piłki tenisowej z kilkoma czujnikami i zadaniem osoby noszącej hełm VR było złapanie rzuconego obiektu. Jak się okazało jest możliwa bezproblemowa interakcja pomiędzy obiektem widzianym wirtualnie, a prawdziwą, fizycznie istniejącą piłką.

Wykorzystano technologię filtrowania Unscented Kalman Filtering, dzięki czemu obliczano trajektorię lotu piłki, dzięki czemu użytkownik hełmy był w stanie z wyprzedzeniem zareagować na jej ruch. Chociaż nadal nie jest to tak proste jak się wydanie, ponieważ nasz mózg nie jest przyzwyczajony do takich sytuacji i wymaga dobrej koordynacji ciała, to jest to jak najbardziej możliwe.

Podczas testów nad możliwością wejścia w interakcję z fizycznym przedmiotem poprzez wirtualną rzeczywistość sprawdzono trzy rodzaje renderowania celu w hełmie. Pierwszym było obliczanie trajektorii lotu, dzięki czemu użytkownik był w stanie zobaczyć tor piłki z wyprzedzeniem. Później zastosowano „punkt złapania” piłki, dzięki temu użytkownik wiedział gdzie należy ustawić rękę aby załapać lecącą piłkę. W ostatniej formie testu zastosowano oba rozwiązania jednocześnie.

Sprawdzono zarówno wizualizację piłki za pomocą hełmu jako „oczu” gdzie osoba obserwowała piłkę jak by robiła to rzeczywiście. Oraz z opuszczoną głową, wyświetlając cel jedynie na wirtualnym ekranie. W obu przypadkach wynik był podobny i być może już niedługo poznanie trajektorii ruchu będzie kluczowe na boisku sportowym.

Copyright Krzysztof Warzecha 2017
Shale theme by Siteturner